Print Shortlink

Kształcenie zawodowe w szkolnictwie ponadgimnazjalnym, Gdańsk-Kraków-Warszawa, 30 stycznia 2007

Oświadczenie

 Kolejny pomysł Ministra Edukacji Narodowej Romana Giertycha związany z ograniczeniem możliwości wyboru dalszej ścieżki kształcenia przez absolwentów gimnazjów (mimo że MEN chyba już się z tego wycofuje), podejmuje w swej istocie niezwykle ważny problem, jakim jest miejsce kształcenia zawodowego w systemie edukacji.
 Przypominamy, że w programie reformy staraliśmy się widzieć szkolnictwo zawodowe elastycznie, w ścisłej korelacji z rynkiem pracy oraz jako element całości szkolnictwa ponadgimnazjalnego. W zmianach planowanych na rok szkolny 2002/2003, a opisanych w tzw. niebieskiej książeczce i przyjętych aktach prawnych (m. in. podstawy programowe, ramowe plany nauczania z 21 maja 2001 r.), szkoły zawodowe miały oferować kształcenie w różnych zawodach. Również absolwenci liceów mogli wybrać szkoły policealne, które w intensywnych modułach miały przekazywać konkretne kwalifikacje zawodowe. Szkoły zawodowe, policealne miały być ważnym ogniwem systemu edukacji ustawicznej, pozwalającej na przekwalifikowywanie się już w trakcie życia zawodowego. Z kolei elastyczne dostosowywanie obecnych i przewidywanych zawodów potrzebnych na rynku pracy miały zapewniać szczególnie samorządy powiatowe, wojewódzkie prowadzące szkoły ponadgimnazjalne, mające wpływ na urzędy pracy, na środki pozyskiwane z Unii Europejskiej.
 Obecnie mamy do czynienia z sytuacją diametralnie inną od tej sprzed kilku lat. Przede wszystkim roczniki wyżu demograficznego, czyli urodzeni w latach 1982 – 1983, trafiły już na rynek pracy, który znacząco się otworzył po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Trwająca koniunktura gospodarcza zwiększa zapotrzebowanie na dużą liczbę fachowców od budownictwa, drogownictwa, telekomunikacji, handlu, turystyki.
 Obserwując rynek pracy, analizując tendencje rozwojowe trzeba pamiętać, że tak dzisiaj wychwalany obraz polskiego hydraulika może być swoistą pułapką. Zmienia się bowiem zawody, miejsce zamieszkania, trzeba poznawać nowe technologie. Niezbędne okazuje się dobre przygotowanie teoretyczne, znajomość języków, technik komputerowych. Konieczne jest przygotowywanie młodych ludzi do elastycznych zachowań na rynku pracy, aby Polska nie stała się z czasem, co najwyżej rezerwuarem stosunkowo taniej siły najemnej.
 
Dlatego też:

  1. Sprzeciwiamy się stosowaniu administracyjnego przymusu wyboru takiej, a niej innej szkoły. To rynek, ale też twarde i obiektywne reguły oceny jakości kształcenia i poziomu zdobytej wiedzy i umiejętności (w tym tak ważny pomiar tzw. wartości dodanej) oraz właściwe doradztwo zawodowe, powinien mieć wpływ na decyzje uczniów i ich rodziców.
  2. Potrzebna jest szeroka oferta różnych typów szkół, w tym szczególnie możliwość wyboru szkoły ponadgimnazjalnej przygotowującej od razu do zawodu lub szkoły przygotowującej do studiów wyższych.
  3. Należy wyraźniej akcentować możliwość rezygnacji ze zdawania matury (a nie administracyjnego obniżania progów, co zakwestionował ostatnio Trybunał Konstytucyjny), szczególnie po technikach, ale także po liceach. Wymaga to jasnego zdefiniowania matury, która przede wszystkim ma być przepustką na studia wyższe.
  4. Ważne jest stałe usprawnianie systemu obiektywnych i porównywalnych egzaminów zewnętrznych. Należy pamiętać, że dobrze i uczciwie przeprowadzone egzaminy (także te potwierdzające kwalifikacje zawodowe) mogą silnie oddziaływać na jakość kształcenia, a zarazem wpływać na decyzje uczniów (i ich rodziców) o wyborze ścieżki edukacyjnej właściwej dla ich rzeczywistych zdolności i predyspozycji.
  5. Konieczne jest wyraźne ukierunkowanie szkół zawodowych, których głównym celem powinno być jak najlepsze przygotowanie teoretyczne. Każda szkoła zawodowa musi przekazywać jak najwięcej wiedzy ogólnej – tej fachowej, ale też z zakresu informatyki, przedsiębiorczości, etyki pracy, języków obcych. Ich uzupełnieniem powinna być sieć wyspecjalizowanych, dobrze wyposażonych centrów kształcenia praktycznego a także szerokiej oferty praktyk u pracodawców (rzemiosła).
  6. Należy intensywnie starać się łączyć ofertę szkół zawodowych z siecią placówek edukacji ustawicznej (w kierunku CENTRÓW ZAWODOWYCH), które powinny na bieżąco modyfikować kwalifikacje zawodowe.
  7. Konieczne jest podjęcie decyzji na rzecz odejścia od liceów profilowanych w obecnym kształcie. Warto pamiętać, że w wyniku decyzji minister Krystyny Łybackiej z 2002 roku, został zlikwidowany zaprojektowany plan reformy szkolnictwa ponadgimnazjalnego, zostało zawłaszczone pojęcie „liceum profilowanego” dla zupełnie innego typu szkoły. To już nie 5 planowanych przez nas profili ogólnych (proakademickiego, techniczno-technologicznego, środowiskowo-rolniczego, społeczno-usługowego, kulturowo-artystycznego), które miały przekazać rzetelną wiedzę ogólną oraz pewne podstawy zawodowe, a 16 szczegółowych, które ani dobrze przygotowują do zawodu, ani do dalszego studiowania. W związku z tym, iż w ofercie szkół pozostały technika, wydaje się, że można rozważyć decyzję o stopniowym wygaszaniu lub co najmniej głębokiej zmianie programowo-organizacyjnej tego typu szkół.  

Przedstawione wyżej zasady mogłyby uczynić bardziej czytelnymi plany i decyzje w tym zakresie. W ostatnich latach obserwujemy bowiem dużo improwizacji na rynku szkolnictwa ponadgimnazjalnego, która nie służy i młodym ludziom, i uczącym w tych placówkach nauczycielom. Niestety, autorom reformy zabrakło minimum jednego roku, aby do końca wdrożyć całość zaplanowanych zmian. W tej sytuacji tym większa odpowiedzialność spoczywa na następcach. Oby nadaktywność organizacyjno-prawna, pokusa zaznaczenia swojej odmienności – co jest powszechną chorobą – koncentrowała się głównie na racjonalnych korektach i to bez szaleństwa propagandowego i ekwilibrystyki prawnej godzącej w proces reformy.
Koncentracja na realizacji tych głównych zadań jest tym bardziej ważna, że edukacja boryka się z problemami finansowymi. Dlatego zainwestowane dotąd środki, wielki wysiłek organizacyjny szkół, samorządów, izb rzemieślniczych, nie powinny być zmarnowane. W sprawie tej szczególna odpowiedzialność powinna spoczywać także na Prezydencie RP, który w kampanii wyborczej deklarował szczególną uwagę na tworzeniu paktu-umowy społecznej, a zapisy edukacyjne powinny należeć do podstawowych.
Wszystkim warto na koniec przypomnieć zasadę znaną z praktyki lekarskiej, w myśl której jeżeli nie można pomóc, to przynajmniej nie należy psuć lub szkodzić.
Prof. Mirosław Handke (Minister Edukacji Narodowej w latach 1997 – 2000)
Prof. Edmund Wittbrodt (Minister Edukacji Narodowej w latach 2000 – 2001)
Irena Dzierzgowska (Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997 – 2000)
Wojciech Książek (Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997 – 2001)
Gdańsk – Kraków – Warszawa, 30 stycznia 2007 roku

 

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.