Print Shortlink

Wystąpienie podczas posiedzenia Senatu RP – 9 stycznia 2007

Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Pani Minister!
Wszyscy zastanawiamy się nad tym, jaki jest ten budżet. Padają tutaj różne opinie, niektórzy mówią, że on jest dobry. Ja myślę, że on jest niezły, chociaż mógłby być lepszy. Być może gdyby wzrost PKB wyniósł powyżej 5%, byłoby pewnie lepiej i wtedy pewnie lepiej wypadalibyśmy na tle innych nowych państw członkowskich Unii Europejskiej, sytuowalibyśmy się na lepszej pozycji.
Tym, co jest niezwykle ważne, jest jednak to, co my z tym w tej chwili zrobimy. Pytanie, które zadała na początku pani senator Mirosława Nykiel, pytanie o to, czy ten budżet jest prorozwojowy, czy też nie, jest niezwykle istotne. Także pytanie pana senatora Misiaka o to, czy i kiedy dogonimy Europę, też staje się niezwykle ważne. I gdyby tak na ten budżet patrzeć, to niestety nie jest to budżet dobry. Dlatego że wtedy, kiedy mamy szansę postawienia na inwestowanie w przyszłość, inwestowania w młode pokolenie, czyli w edukację, w naukę, w szkolnictwo wyższe, to okazuje się, że podejmowane są decyzje wręcz przeciwne.
Oczywiście jeżeli chodzi o kwestie deficytu budżetowego, to istotne jest, jakie jest tempo wydatków, ale chyba jeszcze ważniejsze jest, gdzie tempo jest większe, a gdzie mniejsze. Proszę sobie wyobrazić, proszę państwa, że wtedy kiedy budżet państwa wzrasta o 16,16%, a wydatki z budżetu o 13,73%, wydatki na oświatę i wychowanie, które są niedofinansowane, rosną zaledwie o 3%. Czyli tempo wzrostu jest tu ponad pięciokrotnie mniejsze niż tempo wzrostu budżetu państwa. W innych obszarach wydatki rosną znacznie szybciej. Wobec tego uważam, że cel strategiczny polegający na inwestowaniu w edukację, w dobrą edukację, w tym budżecie nie jest w ogóle realizowany. Udział w budżecie państwa wydatków na oświatę i wychowanie wręcz maleje. W roku 2006 kształtował się on na poziomie 2,87% PKB, a w roku 2007 jest zaplanowany na poziomie 2,79% PKB. A więc jest to mniej, a więc nie widać tu tutaj żadnej realizacji tej strategii, o której przed chwilą mówiłem. Zastanawiamy się też, czy jest szansa na to, aby środki na zapowiadane siedmio, czy chociażby pięcioprocentowe podwyżki dla nauczycieli były zrealizowanie czy też nie. Ja uważam, że jest duże niebezpieczeństwo, że nie. Pani wiceminister finansów zapewnia nas, że tak. Wobec tego zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce.
Jeżeli chodzi o naukę, to prawda, że tutaj następuje największy wzrost środków, bo ma miejsce ponad dziesięcioprocentowy nominalny wzrost środków, co się przekłada na 8,23% wzrost realny, ale my musimy wiedzieć, gdzie my jesteśmy. My proszę państwa, jesteśmy w Polsce z finansowaniem badań na poziomie 0,32% PKB – tak było w roku 2006 – i nawet takie zwiększenie, o którym dzisiaj mówimy, powoduje, że udział środków na naukę w PKB rośnie, ale tylko o 0,02%. I nawet wtedy, kiedy weźmiemy pod uwagę środki, które pochodzą spoza budżetu, według tego, co zapisano w projekcie budżetu, wydatki te wzrosną z poziomu 0,56% PKB do poziomu 0,58% PKB w roku 2007. I wtedy nasuwa się pytanie. Jeżeli do roku 2010, czy nawet 2013 mamy osiągnąć jeden z parametrów oczekiwanych w Strategii Lizbońskiej, o tym tutaj wielokrotnie też dyskutowaliśmy, aby łącznie na badania przeznaczać 3% PKB, to czy będzie to możliwe, skoro podnosimy te wydatki w tempie 0,02% PKB rocznie? Ile to zajmie lat? Łatwo policzyć. To nie będzie rok 2013, ale pewnie 2030 – kiedy osiągniemy 3% PKB, i to przy założeniu, że dwie trzecie środków będzie pochodziło spoza budżetu.
Pan senator Romaszewski mówi, że budżet ma prostą konstrukcję, że jest on zadaniowy. To prawda, że jest tam zamarkowane pójście w kierunku budżetu zadaniowego. I to bardzo dobrze. Ale ten fragment, który przygotował resort nauki i szkolnictwa wyższego, jest jakby niedomknięty, dlatego że tam nie są wpisane te cele, które są do osiągnięcia na końcu. Jest to tylko pokazanie kierunku, nie ma natomiast konkretów co do parametrów, jakie chce się osiągnąć.
Skoro mówimy o budżecie zadaniowym, no to mówmy. Proszę państwa zadaniem dla szkolnictwa wyższego według projektu budżetu jest wzrost liczby studentów o 4,1%. A co się dzieje ze środkami na realizację tego zadania? Wydatki są realnie niższe o 0,6%. Także udział wydatków na szkolnictwo wyższe, który w 2006 r. był na poziomie 0,96% PKB, będzie malał do 0,91 przy zamrożeniu płac. Pani wiceminister mówiła, że rząd przedstawiał Komisji Trójstronnej jakąś propozycję płacową, ale dyskusja nie została podjęta. Była to pewnie propozycja zaniechania podwyżek płac, a wiemy, jakie były wskaźniki inflacji w ubiegłym roku i jaki będzie ten wskaźnik w tym roku. Ja się całkowicie zgadzam z tym, że my byliśmy na najniższym poziomie, jeżeli chodzi o finansowanie wydatków pozapłacowych w szkolnictwie wyższym. Wtedy, kiedy zrealizowane zostało wdrożenie systemu podwyżek płac, które rozpoczęły się w 2001 r., środki na wydatki rzeczowe, o których mówił pan senator profesor Wiatr, pozostały na poziomie 10%. I teraz ministerstwo i rząd trzyma się tego, co zapisano w ustawie, że kwota na wydatki pozapłacowe ma być waloryzowana co najmniej w tempie inflacji. Rząd się tego zapisu trzyma, bo waloryzuje wydatki poza płacowe na tym najniższym, odpowiadającym inflacji poziomie. A my jesteśmy na samym dnie. I to powoduje, proszę państwa, że środki na wydatki inwestycyjne kształtują się na poziomie 278 milionów zł, z czego prawie połowa, bo 42%, pochłaniają tylko trzy inwestycje w kraju: to jest Kraków, Wrocław i Poznań. Zwracam też uwagę, że tych środków jest o 17% mniej w budżecie także wtedy, kiedy uwzględniane są w budżecie również środki z Unii Europejskiej.
Uważam więc, że ten cel strategiczny, jeden z podstawowych celów, polegający na budowaniu społeczeństwa wiedzy, na realizacji Strategii Lizbońskiej, w ogóle nie ma odzwierciedlenia w tym budżecie.
Ja się bardzo cieszę, i to będziemy popierali, z propozycji Komisji Nauki, Edukacji i Sportu przesunięcia kwoty 200 milionów do szkolnictwa wyższego. To jest konieczne, ale myślę, że to jest sporo za mało. Nie będę tutaj niczego proponował, wyrażam tylko swój pogląd.
Jeżeli chodzi o oświatę, to mam – jak już mówiłem – poważne wątpliwości, czy zapowiadane podwyżki uda się zrealizować, i to ze środków subwencji oświatowej, a nie kosztem samorządów.
Na koniec chcę zaproponować kilka poprawek. Będzie ich pięć. Przedstawię je krótko.
Proszę państwa, z przeprowadzonych w 2006 r. badań wynika, że średnia kwota wydatków na podręczniki i przybory szkolne wzrosła o 6%. I to jest najwyższy wzrost w ostatnim dziesięcioleciu. Liczba rodzin, w których nie finansuje się żadnych dodatkowych zajęć, spadła z 71 do 64%, a kwoty, które są przeznaczane na zajęcia na jedno dziecko spadły z 251 do 167 złotych. To oznacza, że sytuacja finansowa rodzin, niestety, pogarsza się. Rodzinie coraz trudniej jest finansować potrzeby edukacyjne, a to wiąże się również z wyrównywaniem szans edukacyjnych. I wobec tego moja pierwsza poprawka będzie zmierzała do tego, żeby zwiększyć rezerwę celową w poz. 34 „Dofinansowanie Narodowego Programu Stypendialnego”. Taka propozycja była przyjęta przez komisję sejmową, ale potem w dalszych pracach została zmieniona i te środki zostały przesunięte między innymi na Kancelarię Prezydenta, Najwyższą Izbę Kontroli, na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i obsługę zadłużenia zagranicznego. Ja chcę przywrócić te środki właśnie na dofinansowanie programu stypendialnego.
Druga poprawka nie zmienia, nie przesuwa środków. Odnosi się do czegoś, co jest w środowisku często niezrozumiałe, do tego, co jest części 83, w poz. 55, a co dotyczy programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”. To program, który jest nieznany. W dzisiejszej prasie minister edukacji wymienia jego trzy podstawowe elementy: godzina policyjna dla uczniów, specjalne ośrodki wychowawcze i zakaz używania telefonów komórkowych. Jak widać, to program, który ma zwalczać skutki, zamiast usuwać przyczyny. Środki te są potrzebne, trzeba natomiast inaczej je wydać. To powinny być środki na działania wychowawcze, w tym działania pozalekcyjne, współdziałanie z ekspertami, psychologami i rodzicami, prowadzące do zapobiegania zjawisku przemocy w szkole. A więc proponuję, żeby nadać tej rezerwie inną treść, tak aby możliwe było nie tylko zwalczanie skutków, ale przede wszystkim usuwanie przyczyn.
Pozostałe trzy poprawki są wnioskami składanymi wspólnie z panami Płażyńskim i Szymańskim. Okazuje się, że problemy onkologiczne ma nie tylko Bydgoszczy. Największa zachorowalność na choroby nowotworowe ma miejsce w naszym województwie, w województwie pomorskim. Potrzebne jest doinwestowanie inwestycji Akademii Medycznej w Gdańsku. To są też środki, które dotyczą rozbudowy campusu Uniwersytetu Gdańskiego. Ja nie zabiegam o Politechnikę Gdańską, w której pracuję, ale o uczelnię, gdzie nastąpił największy wzrost liczby studentów. Jest to konieczne.
I ostatnia propozycja, wspólna z panami senatorami Szymańskim, Płażyńskim oraz z panią senator Arciszewską-Mielewczyk, dotyczy modernizacji ważnej drogi nr 22 w miejscowości Czersk. Dziękuję bardzo za uwagę.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.