Print Shortlink

Oświadczenie przedstawione na konferencji prasowej PO – Warszawa, 30 maj 2007

Ogromne zaniepokojenie i zdziwienie budzi projekt Rozporządzenia ministra edukacji narodowej, zmieniające kanon lektur szkolnych. Z listy usunięte zostały takie nazwiska, jak: Witold Gombrowicz („Ferdydurke” i „Trans-Atlantyk”), Witkacy („Szewcy”), Herling-Grudziński („Inny świat”), Kafka („Proces”), Wolfgang Goethe („Cierpienia młodego Wertera”, „Faust”), Joseph Conrad, a nawet Dostojewski („Zbrodnia i kara”). W to miejsce wprowadzono m.in. trzy powieści Jana Dobraczyńskiego, pisarza i działacza, przed wojną członka Stronnictwa Narodowego, działacza PAX i członka PRON w stanie wojennym. Rozumiem, że to postać bliska ideowo wiceministrowi Orzechowskiemu z LPR, przygotowującemu to rozporządzenie.
To niepokoi, bo odczytuję to, jako ideologizację edukacji. Jeszcze trochę, a ze szkoły usunięte zostaną przedmioty i treści programowe sprzeczne z powszechnie uznawaną na świecie teorią ewolucji, której nie uznaje wiceminister.
Zdziwienie jest tym większe, że dwadzieścia pięć lat temu, to „Solidarność” walczyła o wprowadzenie tych nazwisk do kanonu lektur szkolnych. Są to znani i uznani pisarze, których książki są czytane i tłumaczone na wiele języków świata. To najlepsi ambasadorowie naszej kultury. Poruszają oni w swoich książkach głębokie i istotne problemy życiowe, zmuszające do dokonywania trudnych wyborów. Tak, to literatura niełatwa, ale niezwykle przydatna w przygotowaniu młodzieży do życia dorosłego.
Nie mam żadnych wątpliwości, że decyzja ministra spowoduje zubożenie wiedzy i wytworzenie luki kulturowej. To kolejne działania resortu obniżające poziom edukacji w naszych szkołach. Z tym nie można się zgodzić. Ciekawy jestem, co na ten temat myśli minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski?